Dzień z życia tradera towarów giełdowych | Wacław Pech

Do takiego życia mógłbym się szybko przyzwyczaić. Rano wstaję, czytam maile i widzę, że kilka moich pozycji zostało zamkniętych po osiągnięciu profit target. Zagrania na srebrze i soi to już historia i tak samo jest w przypadku funta brytyjskiego oraz gazu ziemnego. Włącznie z zagraniem na kawie, które zrobiłem w Hiszpanii i na którym zarobiłem 1.400 USD, osiągnąłem w ubiegłym miesiącu zysk w wysokości czterech tysięcy dolarów.

Srebro, soja, funt, gaz

Otwieram platformę i stwierdzam, że również pozostałym pozycjom powodzi się stosunkowo dobrze. Miło widzieć. Dolar kanadyjski jest trochę na plusie i nawet spekulacja opcyjna na ropie naftowej, która na początku października bardzo mnie gniewała, rozwija się bardzo fajnie.

Dolar kanadyjski

Opcje na ropę

Świetny początek dnia. Mieszkam w zasadzie na plaży i poranne słońce wręcz zaprasza mnie na spacer. Godzinę moczę nogi w ciepłym oceanie, spotykam uśmiechających się amerykańskich emerytów, których pozdrawiam i z którymi wymieniam kilka zdań o pogodzie i planach na dzisiejszy dzień. Nie śpieszę się, więc dlaczego nie… Giełda otwiera się dopiero za godzinę i pół, a na open chcę zerknąć tylko z ciekawości. Nie zaplanowałem bowiem żadnego zagrania.

Plaża na Florydzie

Otwarcie giełdy nie przyniosło niczego nadzwyczajnego. Wygląda jednak na to, że akcje mogłyby się obudzić do życia. Taka sytuacja całkiem by mi odpowiadała, albowiem liczę się z pewnym wzrostem. Obecnie trzymam dwie opcje CALL na SPXL, czyli dźwigniowy ETF na indeks akcji SP500. Jeśli jego wartość wzrośnie, to super. Jeśli nie, trudno. Są rzeczy, na które po prostu nie mam wpływu i którymi nie zamierzam się przejmować. Wolę pójść do centrum miasta. Me poczucie kierunku ponownie mnie nie zawodzi. Godzinę później przyznaję swój błąd, wracam na plażę i po niej spokojnie do domu. Jak tu pięknie…

Florydzki panoramat

Słońce na Florydzie przypieka naprawdę mocno. Już taksówkarz, który wiózł mnie z lotniska, pytał mnie o to, czy wziąłem z sobą wystarczającą ilość kremu do opalania, bo na pewno się przyda. Powiedział mi również, że mieszkam w naprawdę dobrej dzielnicy, która jest zupełnie bezpieczna i że spokojnie mogę sobie pójść na spacer nawet o północy. „Perfectly safe!”

Ciepło i słońce dodały mi sił do kolejnej wyprawy na miasto. Tym razem już naprawdę potrzebuję znaleźć jakiś sklep. Najpierw muszę jednak znaleźć przejście przez jezdnię. Na sprint przez miejscową drogę jestem już za stary, mam ponad pięćdziesiąt lat. Ponadto nie szukam już nowych źródeł adrenaliny, giełda w zupełności mi wystarczy. Na przejścia można natrafić raczej rzadko. Chyba nie powinienem być zaskoczony, albowiem jestem jedynym pieszym w najbliższej okolicy. Wreszcie po kilkuset metrach na jeden natrafiam i zaraz po drugiej stronie jezdni widzę mały sklepik ze wszystkim możliwym. W sklepie spożywczym Beth znajduję wszystko, czego pragnąłem. Pełny plecak napoi kosztował niespełna dwadzieścia dolarów. Beth mówi, że można do niej przyjść przez siedem dni w tygodniu, od rana do samej nocy. Szczerze mówiąc, w ogóle jej nie zazdroszczę. Mogę jej pomóc jedynie tak, że następnego dnia wrócę, żeby zrobić nowe zakupy.

Po powrocie do hotelu stwierdzam, że powoli zbliża się dzisiejszy koniec handlu na giełdzie. Handel w Ameryce jest odrobinę inny i trzeba najpierw do niego się przyzwyczaić. Na niektórych rynkach zaczyna się handlować o czwartej rano, natomiast koniec handlu następuje wczesnym popołudniem. Tutejszy traderzy mają zatem wystarczająco dużo czasu do tego, żeby odpocząć i zrelaksować się. Ja robię tak samo, wyruszając tym razem w przeciwną stronę, niż rano.

Palmy

Chwilami przechadzam się, chwilami siedzę na piasku. Wszędzie można zobaczyć sporo barów oraz restauracji, które wabią mnie na olbrzymie, amerykańskie porcje czegokolwiek. Być może czeska kuchnia to jedyna rzecz, której tutaj jeszcze nie widziałem. Chociaż mają Budweiser, to tylko amerykański wariant. Szkoda.

Jeśli chodzi o picie piwa, to Amerykanie są narodem dosyć towarzyskim. W rezultacie za niespełna pół godziny mam towarzystwo.

Wacław i Ari

Ari pochodzi z Iraku, do Ameryki przybył wraz z całą swoją rodziną dziesięć lat temu. W Miami Beach prowadzą rodzinny biznes na recykling iPhonów oraz innych iUrządzeń. Nie ma zielonego pojęcia, na czym polega handel na giełdzie, a ja z kolei nie wiem, jak powinno się podchodzić do recyklingu elektroniki. Nie mogę jednak powiedzieć, że czas razem spędziliśmy na milczeniu. Mniej więcej godzinę później zamieniamy się numerami, a Ari odchodzi do domu.

Ja postanawiam, że zostanę nieco dłużej. Powodem mojej decyzji jest Johnny, czyli muzyk, który tutaj gra już od jakiegoś czasu. Wydał kilka płyt w Nowym Jorku, jednak chce żyć na plaży, w ciepłym klimacie. Nie przeszkadza mu, że zarabia mniej, niż zarobiłby w „Big Apple”.

Johnny

Jego menedżerka, Debbie, nie jest z jego decyzji zbyt zachwycona. Debbie pochodzi z Nowego Jorku, gdzie przez całe życie pracowała jako nauczycielka. Półtora roku temu poszła na emeryturę i przeprowadziła się na Florydę. W ramach hobby zdecydowała się wspierać takich muzyków, jak na przykład Johnny. Powiedziała mi, że kiedy będę znowu w Nowym Jorku, to mam do niej zaraz zadzwonić, a ona poleci mi najlepsze kluby muzyczne w mieście. Jaka frajda. Właściwie nie będę musieć czekać zbyt długo. Styczeń mamy za trzy miesiące i tak czy owak chciałem nowojorskie kluby odwiedzić.

Dobra, wystarczyło już Budweisera oraz muzyki na jeden wieczór. Jest już ciemno, Johnny gra ostatnią serię przebojów. Let It Be… Knocking on Heaven’s Door… Czas pójść spać. Bardzo miły i przyjemny dzień. Jak powiedziałem, do takiego życia mógłbym się szybko przyzwyczaić…

Czy jesteś początkującym? Pobierz darmowo mój Przewodnik po rynku surowców! LinkVáclav-Pech-ebook-oprava-297x396

Václav Pech
Jako pedagog uniwersytecki uzyskał tytuł Ph.D w dziedzinie teorii zarządzania sytuacjami kryzysowymi. Na rynkach z własnymi pieniędzmi albo w pozycji kierownika porusza się już od ponad dziesięciu lat, z większej części również zawodowo. Osobistym mentorem Wacława był dwa lata amerykański trader Larry Williams, z którym nawet po przejściu przez wszystkie poziomy mentoringu nadal pozostaje w kontakcie. Na giełdzie zazwyczaj handluje towarowymi kontraktami terminowymi i opcjami. Jest również doświadczonym inwestorem akcyjnym. Niemniej jednak doświadczenie Larry´ego (wraz z jego mentoringiem) doprowadziło go do wyspecjalizowania się na tradera towarów. Inwestowanie i giełdę uważa za swoje hobby, jak również zawód. Jest też analitykiem inwestycyjnym spółki Brokertrust.