Spready towarowe: Jestem niezdecydowany

Witam Was, drodzy moi. Tydzień roboczy ponownie dobiega końca, a więc czas na nowy artykuł. Muszę przyznać, że w obecnej chwili, tak, jak czasami każdy, stoję w obliczu niezdecydowania. Tym razem nie chodzi o giełdę, na której oczywiście taki stan jest zjawiskiem stosunkowo powszechnym, ale o coś zupełnie innego.

Traderze, nagradzaj siebie

Pewna dobra zasada giełdowa brzmi: Nagradzaj siebie, kiedy Ci się powodzi. Nie mam na myśli zmarnowanie całego zysku na pierdoły, ale to prawda, że zarobkami trzeba się trochę cieszyć. Przecież wszystko to, co robimy, robimy po to, by czas od czasu mieć się trochę lepiej!

Już od jakiegoś czasu stoję na rozstaju dróg

Jaguar I Pace

Być może niektórzy z Was będą kojarzyć. Tak, jak zakochałem się w giełdzie i oczywiście w mojej ukochanej żonie, zakochałem się również w samochodach elektrycznych. Ten, kto nie próbował, najprawdopodobniej teraz nie ogarnia. Polecam zrobić sobie przejażdżkę i dopiero potem wyciągnąć jakieś wnioski, ale rozumiem, że to nie dla każdego. Jaguar I Pace jest moim ulubieńcem, ma jednak jedną wadę. Nie wspomnę faktu, że się nie mogę zdecydować w kwestii koloru i nie wiem, czy mam zadowolić się autem z salonu, bo można go mieć zaraz, czy też warto zaczekać 2-3 miesiące na dokładną specyfikację. Wadą, którą mam na myśli, jest powolne ładowanie.

Tą elektryczną kicię cechuje doskonała jakość wykonania, brutalna moc i szybkość. Bardzo zabawna „zabawka”. Paliwo produkuję sobie na dachu mojego domku rodzinnego, a nawet gdybym tak nie robił, to koszty operacyjne wynoszą 10-15 groszy za kilometr. Nie o to jednak chodzi.

Konkurencja szorstka na brzegach

Tesla S

Pionier elektromobilności, spółka Tesla, naprawdę nie wyróżnia się wysoką jakością wykonania, do której przyzwyczajeni są Europejczycy. Wnętrze przypomina raczej tramwaj, a w samym środku mamy coś w rodzaju „tacy na deser”. Przepraszam, chodzi o tablet do systemu infotainment samochodu. Nawet jeśli wykonanie wnętrza Tesly nie spełnia oczekiwań, to trzeba powiedzieć, że jakość techniczna jej jednostki napędowej, baterii oraz ładowania jest na zapierającym dech w piersiach poziomie. Jaguar, który w dalszym ciągu jest moim priorytetem, pozostaje w tyle, jeśli chodzi o ładowanie. Oczywiście chodzi o stosunkowo ważną kwestię. To prawda, że każdy woli coś innego. Być może powyższe linijki zdenerwowały niektórych Teslafans, którym koncepcja wnętrza Tesli się podoba, ale trzeba brać pod uwagę fakt, że taka opinia często zależy od entuzjazmu dla marki, raczej niż osobistej preferencji odnośnie wnętrza samochodu.

Pyzaty faworyt ładowania

Audi e-tron

Również w tym wypadku mamy doskonałą jakość wykonania, co w przypadku Audi chyba nikogo nie zdziwi. Praktyczny, ale prawdopodobnie odrobinę nudny samochód. Nie jest tak zabawny, jak Jaguar I Pace. Jest jednak praktyczny, duży i cechuje go doskonałe ładowanie z super szybkimi ładowarkami, szybsze, niż w przypadku Tesli S, nie mówiąc już o Jaguarze. Od 5 % do 80 % pojemności baterii można się cieszyć niesamowitą mocą ładowania 140–150 kW. Po prostu naładowanie w mgnieniu oka. Audi jest jednak duże, ciężkie i w rezultacie cechuje go duże zużycie energii elektrycznej, co jest jednak zrekompensowane przez szybkość ładowania. W każdym bądź razie wciąż jestem zdania, że Jaguar to o wiele bardziej zabawna „bestia”.  

Jaguar na czele, a jednak…

Zwycięzcą jest Jaguar I Pace

W końcu zwyciężył rzeczywiście Jaguar, czekam jednak jeszcze na odpowiedź z fabryki. Do tej pory zachowam cierpliwość. Tak czy owak już nie robię żadnych długich wycieczek samochodowych. Wycieczki po naszym kraju nie są zbyt wymagające, a więc w zasadzie nie ma znaczenia, który samochód wybrałem. Wciąż jednak chodzi o stosunkowo drogi pojazd, a więc na pewno warto trochę podumać. Z drugiej jednak strony to tylko zabawka dla dużych chłopców i w zasadzie również hobby. Giełda daje mi możliwość bycia niezdecydowanym, gdy siebie nagradzam. Życzę Wam wszystkim, obyście niedługo również Wy mogli się cieszyć z takiego rodzaju „zmartwień”.

Cześć, Roman, powodzenia!

Kilka słów o mnie, o mojej drodze do handlu spreadami oraz o procedurach, z których korzystam, do pobrania tu:

Roman Horký spready
Roman Horký
Jako przedsiębiorca działa od 1992 roku do chwili obecnej. Hobby: rowery górskie i szosowe, handel spreadami towarowymi na giełdzie. Pierwsze doświadczenie z rynkiem kapitałowym zyskał w 1990 roku, za pośrednictwem otwartych funduszy inwestycyjnych banków oraz instytucji finansowych. Pierwsze doświadczenie z handlem na giełdzie Roman zyskał na giełdzie praskiej, później rozpoczął działalność na giełdzie w USA. Od dawna studiuje rynki kapitałowe. Za swój wzór inwestycyjny i traderski uważa amerykańskiego handlowca towarowego, Larrego Williamsa. Roman Horký jest specjalistą do spreadów towarowych, którymi handluje już od sześciu lat. Jest zwolennikiem nauki za pomocą praktyki i propagatorem prostych procedur. Ponadto handluje opcjami na towarowe futures oraz samymi towarowymi futures. Handluje również opcjami na zmienność. Jego działalność obejmuje również akcje (inwestycje) – w szczególności preferuje akcje dywidendowe.