SPREADY TOWAROWE: Lato w sierpniu, zysk +15.000 PLN

 

„Chyba spędzasz dużo czasu siedząc na komputerze i pilnując swoich zagrań, prawda?” zapytał mnie jeden z nowych kolegów. Fajnie, że temat życia codziennego traderów spreadów Was interesuje i ciekawią Was również jego konsekwencje.

Zrób sobie lato w październiku

Jak to więc jest z tym siedzeniem na komputerze? Czy handel spreadami towarowymi wymaga każdodziennego śledzenia wykresów i pozycji? Odpowiedź jest rzeczywiście bardzo prosta! Gdybym chodził, powiedzmy, do normalnej pracy, musiałbym przez 5 dni w tygodniu spędzać swój czas w określonym miejscu, żeby tym samym otrzymać wynagrodzenie. Swoją drogą, większość ludzi ma właśnie tak.

My jednak kochamy wolność i niezależność. Nie chcemy być spętani godzinami pracy ani być uzależnieni od ustalonego miejsca.

Więc gdy kolega zapytał mnie, czy przypadkowo nie chcę przedłużyć sobie lata i czy nie polecę z nim do Hiszpanii, decyzję podjąłem prawie natychmiast.

Nie muszę się przejmować ani organizacją urlopów, ani stałymi godzinami pracy. Po prostu się zgodziłem, Lenka wysłała do mnie bilet, spakowałem walizkę i wyruszyłem na lotnisko.

Nie tylko ja, ale również kilka moich kolegów. Na lotnisku czekali już na nas Marcin z Lenką, Wacław (nasz ekspert od towarów) i Dawid Ševčík, czyli „Szwed”, który jest specjalistą od opcji.

Lecimy do Hiszpanii! Najpierw czeka nas lot Praga – Barcelona, następnie chcemy wynająć sobie samochody i pojechać do Benicarlo, nad morze.

Finakademia

Biznes wyrusza wraz z nami

Cały mój biznes pakuję ze sobą. Telefon i notebook, niczego więcej mi nie trzeba. Nasz biznes po prostu podróżuje z nami wszędzie, gdzie tylko chcemy. Nie trzeba śledzić wykresów – zanim nasz samolot odleciał, sprawdziłem otwarcie giełdy (odlot mieliśmy o 15:55) i następnie zapytałem telefonicznie o aktualne dane.

Roman Horký

Jak widać, trading daje nam wolność i żyjemy dzięki niemu na luzie. Nie musimy prosić nikogo o urlop, nie musimy niczego planować, nie musimy bać się o nasz biznes, nasze zagrania.

Tyle do owego pytania. Brr, jeśliby rzeczywiście tak było, to spreadami na pewno bym nie handlował. Najbardziej cennym aktywem, jakie giełda nam dostarcza, jest właśnie wolność.

A pieniądze? Zyskowne prosiaki, +3.900 dolarów

Nie jesteśmy uzależnieni od jednego jedynego źródła dochodów. Sami decydujemy, w którym momencie chcemy wejść na rynek i wziąć udział na przykład w rakietowym wzroście. Tak, jak na przykład teraz, w przypadku mięsa wieprzowego. Na moim koncie wylądowało pięknych 3.893 $, czyli 14.867 PLN.

Zysk na mięsie wieprzowym

Punkt wejścia był jasny: sygnał techniczny + ekstremalna cena mięsa wieprzowego. Sprzyjała nam również sezonowość. Na wykresie można zobaczyć punkty wejścia, wyjścia oraz ewentualny stoploss.

Sezonowość

Stosunek zysku do ryzyka był całkiem fajny, mianowicie 4,9:1. Super, nieprawda?

To nie rakietowa nauka, handel spreadami jest po prostu rzemiosłem. Nie musimy jednak stać gdzieś w fabryce, wystarczy nam handlować z dowolnego miejsca na świecie.

Pozdrawiam z Hiszpanii!

Roman

Kilka słów o mnie, o mojej drodze do handlu spreadami oraz o procedurach, z których korzystam, do pobrania tu:

Roman Horký spready

Roman Horký
Jako przedsiębiorca działa od 1992 roku do dziś. Hobby: rowery górskie i szosowe, handel spreadami towarowymi. Pierwsze doświadczenie z rynkami kapitałowymi zdobył w 1990 roku, za pośrednictwem otwartych funduszy inwestycyjnych banków oraz instytucji finansowych, a pierwsze doświadczenie z handlem na giełdzie zdobył na giełdzie praskiej. Później rozpoczął działalność na giełdzie w USA. Rynkami zajmuje się już od dawna. Za swój wzór traderski uważa amerykańskiego tradera towarów giełdowych, Larrego Williamsa. Roman Horký jest specjalistą od spreadów towarowych, którymi handluje już od siedmiu lat. Jest zwolennikiem nauki za pomocą praktyki i propagatorem prostych strategii handlowych. Handluje również opcjami na towarowe kontrakty terminowe oraz samymi futures. Jego działalność obejmuje również akcje (inwestycje) – w szczególności preferuje akcje dywidendowe.