Towary: Co to właściwie znaczy być fachowcem?

„Człowieku, co za życie. Chciałbym rzucić pracę, wziąć wszystkie pieniądze, które mam i zostać traderem na pełny etat. Co o tym uważasz?”

Ostatnio spotykam się z takim postanowieniem stosunkowo często. No i w zasadzie zawsze próbuję przekonać drugiego o tym, że to bzdura. Nawet w przypadku, gdy ów człowiek działa na giełdzie już od kilku lat i osiągnął całkiem fajne wyniki. Dlaczego? Handel na giełdzie na pełny etat niesie z sobą problemy, z którymi zwykły trader nie musi się borykać. Dla fachowcy mogą się jednak okazać problemem kardynalnym.

Przede wszystkim należy powiedzieć, że istnieje duża różnica pomiędzy handlem dla przyjemności lub dodatkowego zarobku a handlem, od którego wyników jest się zależnym finansowo. I broń Boże, żeby polegali na nim również członkowie rodziny tradera. To dwie zupełnie odmienne sprawy! W jednym przypadku handlować możesz, natomiast w drugim po prostu musisz. Nawet w sytuacji, w której nie widzisz żadnej odpowiedniej okazji. Pozwól, że podam jeden przykład. Spójrz na mnie. Moim głównym biznesem są towary, a zupełną podstawą większej części mych zagrań jest raport COT. No i ów raport już przez kilka tygodni nie został opublikowany z powodu problemu z pułapem budżetowym w USA. No i nikt nie wie, kiedy strony o przeciwnych poglądach się pogodzą i kiedy właściwie otrzymam nowe dane z COT, nie mówiąc już o tym, że raptownie uzupełnione dane niekoniecznie stanowią wartościowe źródło informacji. „Amatorowi” jest to obojętne. Nie musi koniecznie handlować, może przez kilka tygodni zająć się czymś innym i wydarzenia na rynku obserwować tylko ukradkiem, kilka minut dziennie. Dla fachowcy z takim systemem, jaki mam np. ja, stanowi to ważny problem. Fachowca handlować po prostu musi, jednak brakuje mu głównego źródła informacji. Jeśli nie będzie handlować, to po prostu nie zarobi i jeśli tak będzie przez dłuższy okres czasu, to jego profesjonalna kariera może wkrótce dobiec końca.

Pozwól, że teraz opowiem o pewnym moim przyjacielu, bardzo dobrym handlowcy lubiącym opcje. Przez kilka lat zarabiał on na short strategiach vega na indeksach. Sprzedawał zmienność, a jego instrumentami były ETFy dźwigniowe pod tickerami UVXY oraz SVXY. Wszyscy zapewne pamiętacie panikę z lutego 2018 roku, kiedy indeks zmienności VIX poleciał z wartości poniżej 10 w górę, aż do 50tki, ponadto podczas jednego jedynego tygodnia. 

W przypadku SVXY przez chwilę wydawało się, że ów instrument nie przetrwa. Nie chodzi o to, że nie przetrwałby mój kolega. Jak już wspomniałem, jest on doświadczonym fachowcem i kieruje się zasadami money management. Problem pojawił się później. Organy regulacyjne po analizie sytuacji, która zaistniała w przypadku SVXY i UVXY doszły do wniosku, że należy zmniejszyć dźwignię na tych instrumentach. Mniejsza dźwignia = niższa premia za wystawienie opcji. Kropka. Starannie opracowany system, na podstawie którego handlował i który był głównym źródłem jego zarobków, nagle przestał działać. A on pytał siebie: „A może powinienem był to przewidywać? Czy mogłem przypuszczać, że tak kiedyś będzie?” Czy wiesz, jak uporałbyś się z taką sytuacją? Co zrobiłbyś, jeśli nagle przestałby działać system, który przez długie lata zarabiał Ci sporo pieniędzy?

Inny punkt widzenia. Straty. Zyski, jak również straty są integralną częścią naszego biznesu. Amator, kierując się podstawowymi zasadami money management, z powodu serii strat nie musi się zbyt długo martwić. Niedobry miesiąc nie powinien zniszczyć jego psychiki, a z kolei niedobry rok stanowi przydatny temat do rozważań i do zastanowienia się. Może zrobić sobie przerwę i zacząć znowu handlować dopiero wtedy, gdy stwierdzi, że nadszedł do tego odpowiedni moment. W końcu pieniądze do życia ma z innych źródeł, a więc w zasadzie zbyt dużo się nie wydarzyło. W przypadku tradera profesjonalisty niestety tak nie jest. Nie może przestać handlować po serii strat, nie może pozwolić sobie na odpoczynek psychiczny. Ponadto niepomyślny rok stanowi w większości przypadków, przynajmniej na początku jego drogi na giełdzie, poważny problem. Kolejnym problemem jest management zysków, ale o tym porozmawiamy innym razem. Czy naprawdę jesteś zdolny do tego, aby po serii strat otworzyć następną pozycję i nie mieć z tym najmniejszego problemu? A jeśli zacznie Ci się nadzwyczajnie powodzić? Czy zachowasz spokój, albo może „oszalejesz”, poniesie Cię chciwość i będziesz szukać zagrań nawet tam, gdzie ich nie ma? Co zrobisz, gdy za pierwszy profesjonalny rok zarobisz dwa tysiące dolarów? Dla amatora to fajny dodatkowy zarobek. A jeśli chodzi o tradera na pełny etat? Niezupełnie…

No i co to naprawdę znaczy być profesjonalnym traderem? Oznacza to, że na giełdzie zarabiasz tyle, żeby móc prowadzić szczęśliwe życie i masz jakieś rezerwy w razie niepowodzeń. Ile to może być? Biorąc pod uwagę średnie wynagrodzenie, czyli mniej więcej 4.160 złotych i mnożąc przez 12, otrzymuję sumę około 50.000 złotych. Owa suma powinna jednak być większa. Taaa, podatki. Powiedzmy, że 66.000 złotych mogłoby wystarczyć. Żeby móc tą sumę zarobić, trzeba mieć odpowiedni kapitał, który należy wysłać do pracy. To chyba oczywiste, że powinien on być stosunkowo duży. Bajki o REGULARNYM COROCZNYM 100% wzroście majątku/kapitału to rzeczywiście tylko bajki. Rozsądny roczny wzrost kapitału wynosi 10-20 %. Oblicz sobie więc, ile potrzebujesz pieniędzy, żeby móc zostać profesjonalnym handlowcem giełdowym. Tyle do pytań typu: „Mam 15.000 złotych, chcę rzucić pracę z zostać profesjonalnym traderem.” Czy rzeczywiście możesz tak zrobić właśnie teraz, w tej chwili?

Bycie nieprofesjonalnym traderem naprawdę nie jest przestępstwem. Takie podejście daje nam dużo wolności, czasu na studia i czasu na gromadzenie środków potrzebnych nam do założenia wymarzonego, profesjonalnego konta i prowadzenia życia z nim powiązanego. Nie spiesz się. Wędrówka drogą fachowca to dopiero ostatni krok w tej karierze. Nie można zrobić go natychmiast. Wszystko wymaga czasu, jeśli ma dobrze się skończyć.

Czy jesteś początkującym? Pobierz darmowo mój Przewodnik po rynku surowców! Link

Václav-Pech-ebook-oprava-297x396
Václav Pech
Jako pedagog uniwersytecki uzyskał tytuł Ph.D w dziedzinie teorii zarządzania sytuacjami kryzysowymi. Na rynkach z własnymi pieniędzmi albo w pozycji kierownika porusza się już od ponad dziesięciu lat, z większej części również zawodowo. Osobistym mentorem Wacława był dwa lata amerykański trader Larry Williams, z którym nawet po przejściu przez wszystkie poziomy mentoringu nadal pozostaje w kontakcie. Na giełdzie zazwyczaj handluje towarowymi kontraktami terminowymi i opcjami. Jest również doświadczonym inwestorem akcyjnym. Niemniej jednak doświadczenie Larry´ego (wraz z jego mentoringiem) doprowadziło go do wyspecjalizowania się na tradera towarów. Inwestowanie i giełdę uważa za swoje hobby, jak również zawód. Jest też analitykiem inwestycyjnym spółki Brokertrust.