Towary: Czasami mniej znaczy lepiej

Cześć!

Twierdzenie, że osoba pracująca jako trader koniecznie musi spędzać kilka godzin dziennie siedząc na komputerze, to delikatnie mówiąc przesada. Takiego rodzaju traderzy oczywiście istnieją, ale ja do nich zdecydowanie nie należę. Rynkom poświęcam uwagę rano raczej niż wieczorem lub popołudniu, kiedy trwa handel na giełdach amerykańskich. Robię tak z kilku powodów. Główny powód to fakt, że jestem raczej rannym ptaszkiem i wszystko, co robię i co wymaga użycia głowy, wolę robić bezpośrednio po przebudzeniu. Po południu i wieczorem moja głowa działa już tylko w trybie ograniczonym, co oczywiście w ramach swojej działalności na giełdzie staram się respektować.

„Nie mam zielonego pojęcia,” brzmi moja najczęstsza odpowiedź na pytanie dotyczące tego, jak dziś powodzi się kukurydzy czy dlaczego spada cena ropy. „Chyba Chińczyk sprzedaje!” przypominam sobie uniwersalną odpowiedź z czasów mojej działalności w bankowości inwestycyjnej. Co tak naprawdę się zdarzyło stwierdzę dopiero rano, w ramach mojej tradycyjnej godziny rynkowej. To, co rano zaplanuję, uwzględniam potem w ustawieniach alertów lub bezpośrednio zleceń, a więc wiadomości z rynków towarowych trafiają do mnie dopiero wtedy, kiedy wydarzy się na nich coś, do czego się przygotowywałem. Otworzyła mi się nowa pozycja. Skończyło się stare zagranie. Cena towaru, który monitoruję, dotarła do jakiegoś określonego poziomu. Delta wystawionej (kupionej) opcji wzrosła do wartości, która jest dla mnie z jakiegoś powodu ważna… W takich wypadkach wiem, co należy zrobić. Włączam komputer, robię to, co zaplanowałem i następnie wylogowuję się. Staram się nie uwzględniać ani swojej głowy, ani emocji. Tylko sytuacja i reakcja. To wszystko.

Chodzi o podejście, w przypadku którego w ciągu ostatnich kilku lat stwierdziłem, że działa dla mnie najlepiej. W weekend robię strategiczne decyzje, natomiast w ramach codziennych „taktycznych” analiz rynków szukam sposobów na zrealizowanie owych weekendowych decyzji w praktyce. Chyba nic dziwnego w tym, że nagle zyskałem sporo wolnego czasu, a wyniki mojej działalności na giełdzie wcale nie uległy pogorszeniu. Przynajmniej nie procentowo. Fakt, że już nie jestem dzikusem i nie handluję niepotrzebnie dużą ilością kontraktów obniża nieco mój całkowity zysk, który jednak już od jakiegoś czasu nie uważam za do tego stopnia istotny.

W ciągu ostatnich trzech tygodni nie poświęciłem giełdzie wiele czasu. Podróżowałem, miałem jakieś obowiązki i nawet bieżący tydzień jeszcze nie jest na tyle spokojny, żebym mógł skoncentrować się na handlu i robić tak w wyznaczonym przeze mnie czasie. Do takich okresów czasu dobre jest się dostosować. Nie spieszę się. Giełda donikąd nie ucieknie, będzie tu dla mnie również za tydzień czy dwa, kiedy wreszcie będę miał czas. Zrobiłem kilka niezbyt czasochłonnych zagrań w moim raczej małym portfolio opcji i równocześnie zrobiłem kilka zmian w moim zdecydowanie większym portfolio akcyjnym, które kupiłem sobie „pod choinkę” w trakcie ubiegłorocznych Świąt Bożego Narodzenia. Z futures spotkałem się tylko w celu zmiany poziomów SL i PT w ramach codziennej „półgodzinki taktycznej”.

Chociaż nie siedzę nieustannie na komputerze, osiągam stosunkowo dobre wyniki. Moje portfolio akcji wzrosło w ubiegłym półroczu o ok. 15 %, mój biznes towarowy odnosi sukcesy, a nawet moje malutkie portfolio opcyjne jest na wyraźnym, 15% plusie.

Powodzenia!

Wacław

Václav Pech
Jako pedagog uniwersytecki otrzymałem tytuł Ph.D w dziedzinie teorii zarządzania i zarządzania sytuacją kryzysową. Na rynkach z własnymi pieniędzmi albo w pozycji kierownika poruszam się więcej niż dziesięć lat. Większość czasu również zawodowo. Moim osobistym mentorem przez dwa lata był amerykański trader Larry Williams, z którym nawet po przejściu przez wszystkie poziomy mentoringu nadal pozostałem w kontakcie. Na giełdzie zazwyczaj handluję towarowymi futures kontraktami i opcjami. Jestem również doświadczonym inwestorem akcyjnym. Niemniej jednak doświadczenia Larry´ego (wraz z jego mentoringiem) doprowadziły mnie do większej specjalizacji na towary. Inwestycja i giełda są moim hobby i zawodem. Jestem też analitykiem inwestycyjnym firmy brokertrust.cz